Układanie planu lekcji to zadanie niezwykle złożone i trudne. Każda z osób zajmujących się tym w szkole stosuje inną taktykę. Jedni układają metodą tradycyjną, inni przy pomocy programów komputerowych. Podczas rozmów z dyrektorami szkół często spotykam się z opiniami, że plan nie jest „dobry”, gdyż nauczyciele mają dużo okienek, zbyt długie przerwy pomiędzy lekcjami albo przychodzą tylko na jedną godzinę do szkoły. Trudno się z tym nie zgodzić.
Jest jednak druga strona medalu, czyli uczniowie. W końcu szkoła bez uczniów nie miałaby racji bytu, a często zapomina się o ich potrzebach. W jednym dniu mają np. dwie lekcje, a w następnym osiem, w tym dwie matematyki, fizykę, dwa języki i biologię.
W dzisiejszych czasach wymogi narzucone przez inspektorów sanitarnych dbających o higienę nauki ucznia w szkole są tak restrykcyjne, że często ułożenie planu lekcji spełniającego całkowicie oczekiwania zarówno nauczycieli, jak i uczniów jest prawie niemożliwe.
Na początku naszych rozważań na temat „idealnego” planu lekcji należy sobie uzmysłowić jedną, bardzo istotną rzecz:
„Ideały są jak gwiazdy. Nawet jeśli nie możemy ich osiągnąć, należy się nimi kierować.”
Przystępując do układania planu lekcji, należy pamiętać, że najważniejsza jest poprawna organizacja szkoły. Jeżeli nie poświęcimy wystarczającej uwagi planowaniu organizacji szkoły, często nie będziemy już w stanie ułożyć satysfakcjonującego planu lekcji. Zakładając, że mamy poprawną i sprawdzoną organizację szkoły, wprowadzamy dane – podziały na grupy, sale, lekcje, przedmioty. Na tym, niestety, kończy się łatwy i przyjemny etap układania planu lekcji.Od tego momentu wpadamy między młot a kowadło. Z jednej strony nauczyciele wymagający minimalnej liczby okienek i dni pracy w szkole, zwartego planu lekcji, a zdrugiej higiena nauki uczniów, przepisy, wizytatorzy, wytyczne z kuratorium oświaty. Tak naprawdę są tylko trzy drogi prowadzące do ułożenia planu lekcji: droga sprzyjająca nauczycielom, droga sprzyjająca dzieciom oraz droga kompromisu. Przeważająca część szkół stosuje drogę kompromisu wydającą się być najlepszym rozwiązaniem. Dbając o higienę nauki uczniów, stara się ułożyć jak najlepszy dla nauczycieli plan lekcji. Osobiście spotkałem się także z drogami skrajnymi, w których wszystko dopasowywało się dla dobra dzieci lub dla nauczycieli. Nie chciałbym oceniać ani krytykować tego rodzaju podejścia. Każdy dyrektor, każda osoba układająca plan lekcji musi sama zdecydować, którą drogą konsekwentnie podążać, na własną odpowiedzialność.
Trochę faktów. Jedynym rozporządzeniem ministra regulującym w sposób niezwykle ogólny kwestie higieny planu lekcji jest Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej I Sportu z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach, a konkretnie paragraf czwarty tego rozporządzenia w brzmieniu:
„Jeżeli specyfika programu nauczania się temu nie sprzeciwia, w planie zajęć dydaktyczno-wychowawczych uwzględnia się: 1) potrzebę równomiernego obciążenia zajęciami w poszczególnych dniach tygodnia; 2) potrzebę różnicowania zajęć w każdym dniu; 3) zasadę niełączenia w kilkugodzinne bloki zajęć z tego samego przedmiotu.”
I to wszystko. Nie ma więcej wytycznych. Inną sprawą są już interpretacje tych jakże ogólnikowych punktów, co najciekawsze – inne w każdym regionie i często owiane tajemnicą. Fragment „(…) jeżeli specyfika programu nauczania się temu nie sprzeciwia (…)” pozostawia natomiast niższym szczeblom niemałą swobodę w interpretowaniu i wydawaniu zaleceń szczegółowych, często już na poziomie kuratorium oświaty.
Powszechnie wiadomo, że w większości szkół w Polsce, a szczególnie w tych większych, od kilku lat funkcjonuje oprogramowanie do generowania planów lekcji na podstawie wcześniej wprowadzonych danych i ograniczeń. Z lepszym lub gorszym skutkiem programy te radzą sobie ze sporządzaniem harmonogramów. Cechą wspólną wszystkich programów jest to, że umożliwiają wprowadzenie ograniczeń w celu dbałości o higienę pracy nauczyciela. Nie we wszystkich aplikacjach dostępnych na rynku polskim dba się jednak tak samo o higienę nauki ucznia. W niektórych z nich nie są zaimplementowane nawet elementarne funkcje z nią związane. Wynika to także częściowo z wciąż zbyt mało zaawansowanych algorytmów generowania planu lekcji, których jakość zależy głównie od doświadczenia i wiedzy programistów je tworzących. Wykorzystują oni nierzadko wiele narzędzi z dziedziny sztucznej inteligencji, jak sieci neuronowe czy algorytmy genetyczne, które są cały czas przedmiotem badań w wielu ośrodkach naukowych na całym świecie.
Program Plan Lekcji, sprzedawany przez firmę LIBRUS, jest w chwili obecnej najbardziej zaawansowanym automatem do układania planu lekcji na polskim rynku. Firma, która go stworzyła, specjalizuje się w tej dziedzinie i ma w niej wieloletnie doświadczenie. Na dzień dzisiejszy korzysta z niego ponad sto krajów na całym świecie. W praktyce jest w stanie uwzględnić ograniczenia, które w równym stopniu pozwolą zadbać tak o higienę pracy nauczyciela, jak i o higienę nauki ucznia. Inną sprawą jest, że często te dwa skrajne podejścia, jak już wcześniej wspomniałem, nawzajem się wykluczają i jedyne, co możemy zrobić, to znaleźć jak najlepszy kompromis, dążąc do złotego środka. Czynnikiem, który najczęściej utrudnia osiągnięcie zadowalającego kompromisu, przynajmniej w dużej części polskich szkół, jest niewystarczająca liczba sal lekcyjnych. Z badań, które przeprowadziłem, wynika, że w szkołach, które cechują się „nadmiarem” sal lekcyjnych, generowane plany lekcji spełniają w stu procentach oczekiwania nauczycieli, a także spełniają wszystkie kryteria związane z higieną nauki ucznia. W szkołach o stosunkowo małej liczbie sal osiągnięcie kompromisu wymaga większego poświęcenia. Nie można już wtedy, chcąc ułożyć plan o nienagannej higienie nauki ucznia, liczyć na plan, w którym każdy nauczyciel ma tylko jedno okienko.
Moje obserwacje zostały ostatnio potwierdzone przez badania przeprowadzone w województwie dolnośląskim. Artykuł czasopisma „Dziennik” z 6 września 2006 roku informuje, że w zeszłym roku szkolnym wrocławscy inspektorzy skontrolowali 1344 klasy w 356 szkołach podstawowych. Nieprawidłowości stwierdzono w 12% placówek. Na 717 klas w 156 gimnazjach aż 18% miało nieodpowiednio ułożone plany lekcji. Najgorzej wypadły szkoły ponadgimnazjalne, w których ponad 20% planów było źle ułożonych.
Z moich informacji wynika, że szkoły w województwie dolnośląskim w przeważającej większości korzystały z programu jednej z największych firm polskich specjalizujących się w zarządzaniu oświatą. Z kilku rozmów z dyrektorami z województwa dolnośląskiego dowiedziałem się, że część z nich zaprzestała korzystania z tego programu, właśnie z powodu problemów z wygenerowaniem dobrego planu lekcji i powróciła do metody tradycyjnej lub zdecydowała się na zmianę oprogramowania. Przedmiotem oceny planów było m.in. równomierne rozłożenie zajęć dydaktycznych w poszczególnych dniach tygodnia (godziny rozpoczęcia lekcji, dzienny limit godzin z uwzględnieniem prawidłowego rozłożenia zajęć z elementami ruchu), różnorodność zajęć w każdym dniu z uwzględnieniem prawidłowego rozmieszczenia tzw. przedmiotów trudnych, niełączenie w kilkugodzinne jednostki lekcyjne zajęć z tego samego przedmiotu, przerwy międzylekcyjne, gdzie przynajmniej jedna powinna być 20-minutowa.
Mimo wszystko uważam, że komputerowe algorytmy powoli wyprą metodę tradycyjną ze względu na szybkość, łatwość i wiele innych zalet związanych z używaniem programu komputerowego (wydruki, eksporty na strony internetowe itd.) oraz z powodu nieustannego ich udoskonalania. Nie znaczy to oczywiście, że powinno się przymykać oczy na jakość generowanych przez takie programy planów lekcji, nie wymagając od autorów i firm ich ulepszania. Nawet najlepszy program, jeżeli nie spełni Państwa oczekiwań, będzie tylko kawałkiem nieprzydatnego kodu maszynowego. Należy jednak przy tym pamiętać, że oprócz bardzo dobrego programu, pożądane są również zdolności analityczne osoby zajmującej się układaniem planu lekcji.
Ze swojej strony chciałbym zachęcić Państwa do wypróbowania programu Plan Lekcji firmy LIBRUS, który, moim tylko subiektywnym zdaniem, jest w tej chwili najlepszą dostępną na rynku propozycją właśnie z powodu najbardziej zaawansowanego algorytmu łączącego w sobie wiele lat praktycznych doświadczeń z wynikami najnowszych badań naukowych w dziedzinie tego rodzaju algorytmów.
mgr inż. Marcin Kempka rzeczoznawca Ministerstwa Edukacji Narodowej wyk. w Instytucie Informatyki Politechniki Śląskiej dyrektor handlowy Wydawnictwa LIBRUS
Ostatnia aktualizacja: 2005r. |



